Film opowiada o autentycznych wydarzeniach, a dokładniej o życie pewnego czarnoskórego człowieka, który poprzez swój upór, z nędznika staje się milionerem.
Chris Gardner (Will Smith) żyje wraz ze swoją żoną i ich pięcioletnim synem w San Francisco. Za wszystkie swoje oszczędności kupił innowacyjne maszyny do robienia zdjęć rentgenowskich, które jak się okazało nie zrobiły takiej furrory wśród lekarzy. Nie udaje mu się sprzdać tych maszyn co prowadzi go na skraj nędzy. Jego pracująca na dwie zmiany żona, która ma dość niekończących się kłopotów finansowych zostawia go samego z synem. Mniej więcej w tym samym czasie, Chris spotyka pewnego maklera giełdowego, który wprowadza go do swej firmy. Od tego czasu Chris jest na stażu, za który nie otrzymuje wynagrodzenia. Walcząc z przeciwnościami losu tuła się wraz synem po schroniskach dla bezdomnych. W ciągu dnia przesiaduje w nowej firmie aby wywalczyć sobie pozycję, nocami uczy się nowego "fachu", a w weekendy prubuje sprzedawać kolejne maszyny do rentgena, aby móc przetrwać.
Czy mu się to udaje? Oczywiście! Właściwie już na samym początku wiadomo, że film skończy się Happy Endem. Chris dostaje angaż w nowej firmie, a po latach zakłąda swoją działalnosć. Jest to w pewnym sensie przekaz do wszystkich nas, że warto walczyć o szczęście w życiu, bo pomimo wielu przeciwności jakie los nam sprawia w tej drodze, jest szansa na to, że nam się uda. Brakiem wiary wszystko zaprzepaścimy już na samym starcie. Podsumowując, film ten nie jest wielkim dziełem, szczególnie zasługuje na uwagę Will Smith, który pokazał się z jak najlepszej strony. Jednak samym wzruszeniem widza i prostym przekazem, aby mieć marzenia i walczyć o nie, świata podbić się nie da. Przynajmniej moim skromnym zdaniem!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz